Dobro! 2010-12-30 22:57:20

Co się działo w DWA TYSIĄCE (a nie 'dwutysięcznym' ._.) dziesiątym roku? Z tego co pamiętam całkiem sporo, ciekawe ile uda mi się wypisać ;o


Rok zaczął się domóweczką w Poznaniu z UFami i wszystko wskazuje na to, że domóweczką też się skończy.
Pierwsze miesiące roku to totalna nuda i niespodziewany luz w szkole związany z mega łatwą drugą klasą liceum. Nuda wydała owoc w postaci StarCrafta, do którego wróciłem po około półtorarocznej przerwie i w którego ostatecznie nawet starałem się grać na turniejowym poziomie, moje wielkie plany przekreśliło wydanie przez Blizzarda na końcu marca drugiej części tej kultowej gry w formie beta testów, do których zostałem zaproszony i co do których również miałem wielkie plany, wcale nieźle realizowane, jednak ostatecznie przekreślone przez wydanie finalnej wersji gry na końcu lipca, na którą nie było mnie stać, a dodatkowo miałem na nią za słaby komputer, więc moja fantastyczna przygoda ze StarCraftem II zakończyła się ^.^/.

Międzyczasie 29 maja pojechałem sobie z Nowaczkiem i Lewym do naszej pięknej stolicy, której to wycieczki nigdy nie zapomnę :D
Wesoły pociąg, wesoły marsz, wesoły nocleg i śniadanie w zakonnym domu studenta... generalnie pozytywnie ;3
Po drodze skończyłem też drugą klasę liceum z najlepszym wynikiem w klasie totalnie się opieprzając i imprezując co tylko utwierdziło mnie w przekonaniu, że do szkoły jednak za bardzo przykładać się nie trzeba i nawet nie należy bo to za bardzo męczy.

Wakacje zleciały strasznie pozytywnie na prawie codziennych melanżach, które pozwoliły mi odpocząć od życia i doświadczyć najlepszego wakacyjnego czasu jak do tej pory. Szczególnie, że w połowie lipca odbyła się integracja starych Żeromcowych bywalców z nowo wstępującymi w nasze szeregi uczniami, na której to poznałem najcudowniejszą osobę ze wszystkich stworzonek istniejących generalnie wszędzie ;O
Następnie pojechałem sobie z Nowaczkiem, Gramolem, Agatą oraz moją siostrą ponownie do Warszawy na polskie finały WCG. Podczas powrotu drzwi pociągu chciały mnie zabić, ale ostatecznie dotarłem do domu, dzięki czemu jeszcze tego samego dnia ponownie spotkałem swoje życiowe szczęście skoncentrowane w jednej osobie, które to spotkanie zaowocowało związkiem trwającym szczęśliwie do dziś <3

Czas po tym wydarzeniu to po prostu nowa jakość w moim życiu i można go właściwie krótko i bardzo konkretnie opisać.
Zupełnie nowe życie, zupełnie nowy czas, nowe chwile, nowe uczucia i doznania, a cała ta nowość zupełnie niespodziewanie potwornie przyjemna, satysfakcjonująca i przynosząca nieopisaną radość. Ale coś za coś ;d Z drugiej strony czai się upierdliwa matura, której w życiu nie spodziewałem się tak dotkliwie odczuć, co w sumie daje całkowity brak czasu na wszystko i generalnie zmęczenie _^_~

Po drodze z ważniejszych wydarzeń to po pierwsze domóweczka w moim domu, która zniszczyła mi mieszkanie i życie, oraz moja osiemnastkowa impreza urodzinowa, czyli dwa grube melanże, które tak do końca fajne się jednak nie okazały, bo ja byłem gospodarzem, a to wcale fajne nie jest ;c

Z ostatniej chwili to nowy komputer, brak pracy, brak pieniędzy oraz wielkie wielkie szczęście i spełnienie <3333

Ogólnie wcale niezły roczek ;3 Jak do tej pory najciekawszy. Jutro fajna imprezeczka, na której będzie można porządnie mu podziękować i wypić jego zdrowie. Mam tylko nadzieję, że następny będzie jeszcze lepszy i fantastyczniejszy, czego wszystkim również życzę ;o
Do zobaczenia w nowym roku~

skomentuj (2)

Hohoo~ 2010-09-09 01:51:52

Halo!

W sumie napisałbym coś konkretnego, w końcu od kwietnia niczego nie wyskrobałem, ale nie mogę <3 albowiem raczej cały zasób moich myśli idzie trochę w inną stronę. O jakie to nie w moim stylu... o jaki się zrobiłem miękki, a jaki sentymentalny... o jaki ze mnie teraz oj... Tak... taka jest prawda :<
Zakochałem się... i to tak kurde ostro! Nie ogarniam tej sytuacji, gdyż mam na to za małą głowę @_@
Moja wybranka jest super miła, mega ładna i imba genialna, a tak ogólnie to najlepsza na świecie <3 Tak jest! Zazdrośćcie mi wszyscy teraz, hehehehe! Jest czego zazdrościć, więc ma was tak skręcać, żeby po kablu do mnie doszło! Dooobrze!
W sumie to ma tylko jeden minus, myślenie i spanie trochę ciężko przychodzi ;/, ale to się jakoś zniesie, bo kurde warto <3 Mówię wam! Bogaaactwooo!

A tak poza tym to generalnie spoko, wakacje zleciały tak hop, czyli jak zwykle. Obijałem się all 2 miechy long, czyli też jak zwykle /^.^/ Nie wiem z czego konkretnie zdawać maturę i co robić w życiu, znaczy to też bez zmian.
W Starcrafta nie chce mi się grać bo cała społeczność postanowiła się przerzucić na to nowe gówno, które mi na kompie nie chodzi ;_; Tak! SC2 to szajs, nie... to wcale nie chodzi o to, że nie mam na nie pieniążków... jest tak jak mówię! SC2 jest słabe!!! ;_______;

Aktualnie jedyne na co sobie czekam to najbliższy piątek, oraz dzień 24 września, którego to rzeczonego odbędzie się moja epicka impreza osiemnastkowa, na którą serdecznie zapraszam :3

A teraz pójdę np spać bo trzeba by było jutro wstać ;o
Nuteczka na dziś nie mogłaby być inna niż ta: http://www.youtube.com/watch?v=WbTuQ4S4jQc i oczywiście jest dedykowana konkretnej niesamowitej osobie :*

skomentuj (2)

imba! 2010-04-26 01:07:17

Dzisiejsza niedziela pozwoliła mi zrozumieć pewną rzecz, która i tak w niczym mi nie pomoże, ale za to jest dobrą wymówką na wszystko i może mi posłużyć jako autobeszt w każdej sytuacji! Czyli jest dobrze!
Zrozumiałem otóż dzisiaj na czym polega problem z moją osobą i dlaczego jestem w tak dużym stopniu zrombany ^.^/

Uświadomiłem sobie, że zawsze kiedy coś robiłem to szło mi to dobrze, aż do momentu, w którym to ja popełniłem błąd, żadne czynniki zewnętrzne nie działały, za to autorem swojej porażki byłem wyłącznie ja!
Nawet teraz kiedy tak sobie myślę to jestem mega zszokowany, bo każda sytuacją, którą jestem w stanie sobie w tej chwili przypomnieć pasuje tu do mojego opisu, z czego można wyciągnąć wniosek, że zdecydowanie nie powinienem się zajmować swoim życiem O_O

Co mnie tak natchnęło?
Piątkowa impreza, na której z dużą mocą powróciły wspomnienia sprzed ładnych kilku lat, i na której znowu popełniłem błąd, praktycznie identyczny co parę lat temu. Z tą różnicą, że kiedyś pytałem: "dlaczego nie...?", a w piątek: "dlaczego tak...?".
Generalnie może to wyglądać tak, że znowu zostałem wydymany przez najlepszego kumpla, ale tak nie jest, bo cały fail ponownie leży po mojej stronie i z tego powodu jestem na siebie zajebiście zły!

Bad decisions make good stories
U mnie to działa bardzo dobrze, tyle, że na korzyść innych

Tak, potrzebowałem tego ;o
Pasuje piosenka!

skomentuj (5)

No dobra... 2010-03-31 00:11:44

No ok, nowa nota!

Po pierwsze: szok z ostatniej chwili, właśnie się skapłem, że słucham fajnej metalcore'owej piosenki, w której SPIEWA MURZYN!!!
http://www.youtube.com/watch?v=iPW9AbRMwFU&feature=fvst
Zastanawiałem się już nad murzynami alpinistami, niepełnosprawnymi, pilotami komercyjnych linii, ale nigdy nie przyszło mi do głowy, że murzyn może śpiewać metal i jego pochodne O_O
Tak mnie to zszokowało, że przeznaczyłem na to sporą część notki!

Przypomniało mi się, że kiedyś dzień zaczął się dla mnie fenomenalnie i już od rana byłem pozytywnie nastawiony do życia. W jednym tramwaju skumulowała się cała energia kosmosu, która wydała owoc w postaci:
1. Połowy osiedla staruszków KONIECZNIE MUSZĄCYCH zasiąść w kościelnych ławkach o 7:30 przy mszy o 8. Ale to akurat normalne :<
2. Sceny, która zaskoczyła mnie podczas przejeżdżania obok torkatu kiedy to grupka gimnazjalnych dżentelmenów i ich koleżanek radośnie butowała leżącego kolegę.
3. Mężczyzny niosącego mleko w kartonie, który nagle postanowił, że wyleje je na chodnik przy ulicy Moniuszki.

Byłem dziś u higienistki na dorocznej kontroli i okazało się, że UROSŁEM 1,5cm *___* Teraz mogę już wejść do 'Makro' i szpanować trzy cyfrową liczbą centymetrów ^-^!

Świat się zmienia... Nieoczekiwanie nasze bekowe przedsięwzięcia odnoszą skutek i zostają docenione. Moi koledzy + ja, który o występie dowiedziałem się 10 min przed nim wygraliśmy szkolny event i mamy teraz +10 do rispektu na korytarzu.
http://www.youtube.com/watch?v=kx2ZyFJzs7Q
W sumie jak tak to oglądam to jednak żałuję, żę nie chciało mi się poświęcić trochę czasu po lekcjach i ogarniać tego układu z tymi co się jakoś przebrali, może lepiej by to wszystko wtedy z mojej strony wyglądało :D
Ale w ogóle moja wrażliwa duszyczka cierpi bo brzydko tam wyglądam... zaskoczony w stroju szkolnym + słabe włosy, których nie chce się obcinać ;_;.... ach, no smuteczek, pora rzucić się pod tory.

SZUKAM NOCLEGU W WARSZAWIE POD KONIEC MAJA!
Małe ogłoszenie, jakby ktoś chciał przygarnąć około 29 maja 3 człowieki gdzieś w Warszawie to byłoby fajnie <3

Znowu jest słabo, jakoś mi się sypie życiowa droga na temat szkoły i muszę ją ogarnąć, a to wymaga pracy, którą ze mnie wydrzeć jest ciężko, dlatego bardzo radośnie przyjmuję nadchodzące święta :)~.

Glicerol jest dobry! Jeśli na jakiejś lekcji chemii będziecie zaproszeni do jego konsumpcji to gorąco polecam!

Firma Blizzard produkująca gry komputerowe obdarowała mnie kluczem pozwalającym na testowanie ich najnowszego produktu: Starcrafta II Beta, ale trzeba powiedzieć, że jestem ostro rozczarowany. Gra w drugą część tego kultowego RTS'a jakoś mnie zdołowała i odebrała chęć do gry w całą serię --> straciłem sens życia --> kolejny powód żeby rzucić się pod tory ^.^/.

Dotarła do mnie ostatnio wiadomość o Flavonie, cudownym Dżemie, który LECZY WSZYSTKO!!! Sprzedawany jest on członkom Flavonowego klubu po przystępnej cenie 130zł za słoiczek. Rozprowadzeniem tego żelowego cudu zajmują się imba akwizytorzy, którzy w prywatnych domach organizują spotkania, na których głównie zachwalają produkt, najeżdżają na diabelskie koncerny farmaceutyczne i gubią się w swoich słowach naprzemiennie mówiąc o Flavonie jako suplemencie diety, który wspomaga leczenie oraz wmawiając, że Dżem wyleczy każdą chorobę!
Matka mojego kolegi dała się złapać w tą owocową sieć. Najbardziej przykre jest właśnie coś takiego, gdy wykształcona osoba, po wyższej uczelni wybiera się jutro do Opola sprzedawać Dżem przeznaczenia.
Generalnie
Nie żebym kwestionował pozytywne działanie zawartych w tym Dżemie składników, ale bez przesady, zostawać członkiem sekty i poddawać się działaniu owocowego placebo za 130zł to raczej nie przystoi osobie po studiach.
Tym bardziej, że właśnie dodatkowo w niego zwątpiłem kiedy to mój kolega biegł wieczorem do kuchni w swoim domu, aby jak co wieczór, spożyć Flavon i nagle złamał sobie palec o kaloryfer :< Dżem go przed tym nie uchronił, a wręcz mu to umożliwił ;o
Krótko: ostrzegam was przed Flavonem, nie dajcie się na niego złapać.

Jest przemiana!
Byłem u spowiedzi dwa razy w ciągu jednego tygodnia!!! Fajna odmiana po 7 miesiącach bez tego zabiegu. Znaczy, że zapowiadają się dobre święta ;o Chociaż z drugiej strony tak częsta pokuta chyba nie najlepiej o mnie świadczy :D

Osiągnąłem cel, znowu napisałem ładną notkę o pierdołach. Mogę teraz w spokoju słuchać metalowego murzyna i powiedzieć wam cześć!

skomentuj (3)

Jazda! 2010-02-20 01:12:35

Oglądałem sobie dzisiaj program na Discovery opowiadający o brazylisjkim imba lekarzu alternatywnym. Po jego obejrzeniu stwierdziłem, że muszę coś tutaj napisać!

Była sobie fajna pani, która zachorowała na cośtam, nieważne i mniejsza z tym, w każdym razie była w szpitalu i zaczęła leczniczą terapię. Jednak okazało sie, że terapia jej nie odpowiada i jak na razie nie jest zadowolona. Postanowiła więc pojechać do Brazylii i poddać się leczeniu lekarza_zagłady_BR, który sam nazywa siebie Janem od Boga.
Przez parę miesięcy uczestniczyła w jakichś grupowych medytacjach i tak zwanych "niewidzialnych operacjach". Wykupywała również zioła z odpłatnie wypisywanych przez lekarza recept.
Owa Pani głęboko wierzyła, że takie leczenie jest w stanie zapewnić jej zdrowie, jednak w końcu po zaleceniu 40 dniowej abstynencji od alkoholu, tytoniu i seksu Pani nie czuła się najlepiej. Udała się zatem do Jana, a ten po konsultacji z duchami przekazał jej ich słowa nakazujące powrót do szpitala, konsultacje z konwencjonalnymi lekarzami i dokończenie wcześniejszej terapii.
Późniejsze słowa kobiety mówiły tylko o tym, że Jan nie pomylił się i duchy czuwające nad Panią naprawdę przemawiały przez brazylijskiego uzdrowiciela, ponieważ po zalecanej terapii w szpitalu owa Pani WYZDROWIAŁA! To naprawdę niebywałe!
W programie tym wypowiadali się również różni eksperci zachwalający medycynę alternatywną, opierający swoje pochwały głównie na fizyce kwantowej i jej zastosowaniu w tymże leczeniu.

Cóż... jakiś fajny naukowiec powiedział kiedyś mniej więcej coś takiego: "Jeżeli uważasz, że rozumiesz fizykę kwantową, to znaczy, że nie rozumiesz fizyki kwantowej".
Nie da się powiązać metafizyki z medycyną, nie można tłumaczyć subiektywnych odczuć naukowymi pojęciami, nie można na dłuższą  metę leczyć nikogo efektem placebo, ale, jak się okazuje, można ciągnąć z całego tego wszystkiego grubą kasę.
Coraz więcej ludzi zaczyna ufać zabiegom znachorów i uzdrowicieli przeznaczając na ich metody leczenia coraz więcej pieniędzy. Dochodzimy do momentu, w którym długo opracowywane, testowane i sprawdzane leki, które naprawdę mają pomagać ludziom zostają wypierane przez wodę na receptę (homeopatia). To martwi...

Wnioski z notki:
-suma inteligencji na ziemi jest stała, liczba ludności zwiększa się,
-jestem sceptykiem,
-drum & bass jest fajny - http://www.youtube.com/watch?v=_fip5MHY9Xc&feature=related
-prymitywne, proste dowcipy to magia ;d
Murzyn, żyd i cygan wchodzą do baru, a barman do nich:
- Wypierdalać!

skomentuj (2)
Księga Gości